O Polsce, której już nie ma [Rowerem przez II RP, Bernard Newman]

Fragmenty reportażu z 1934 r. autorstwa Bernarda Newmana, brytyjskiego dziennikarza, pisarza, żołnierza, autora piosenek i musicali, podróżnika, urzędnika, zamiłowanego cyklisty i domniemanego szpiega usłyszałam w pewnym radiu. Czytał je z iście angielską nonszalancją znakomity Rafał Zawierucha. Decyzja o poznaniu całej książki była szybka – a podczas lektury wciąż słyszałam w głowie głos Zawieruchy…

Newman napisał swoją książkę dla ówczesnych rodaków, dlatego dzisiejszego polskiego czytelnika może nieco razić brak weryfikacji podawanych przez autora faktów, powtarzanie legend i plotek, statystki wyssane z palca. Mimo to Rowerem przez II RP (w oryginale Pedalling Poland) jest cennym świadectwem epoki spisanym przez życzliwego Polsce obieżyświata. Jego bezpośrednie wrażenia, chociaż zwykle niepoparte rzetelną kwerendą, są wzbogacone komentarzami politycznymi i trafnymi spostrzeżeniami na temat sytuacji Polski w latach 30. XX w. To była pierwsza wizyta Newmana w Polsce, po wojnie odwiedził ją jeszcze kilkukrotnie, o czym napisał m.in. w książkach The New Poland (1946) i Portrait of Poland (1959).

Rowerem przez II RP to niezwykła podróż po kraju, którego już nie ma. W snutych przez autora opowieściach widać jego szczere zaangażowanie, ciekawość kraju i jego mieszkańców. Newman miał niezwykły talent do nawiązywania kontaktów; odznaczał się pogodą ducha, wytrwałością (zwłaszcza podczas kilometrów po piaszczystych bezdrożach Polesia czy deszczowych, płaskich nizinach) i poczuciem humoru, co nieraz pozwalało mu wyjść z opresji obronną ręką. Podczas I wojny światowej został zwerbowany do kontrwywiadu przez francuskiego oficera łącznikowego; w latach 30. słał raporty z Hiszpanii do brytyjskich gazet o działaniach Franco. Jest autorem 150 książek (podróżniczych, szpiegowskich, powieści, komentarzy na temat wydarzeń w Europie, Azji i na Bliskim Wschodzie), w czasie swoich wojaży przejechał 30 tys. mil, sporo z nich na rowerze. Było mu dane rozmawiać ze znakomitościami swoich czasów – Kennedym, Hitlerem, de Gaulle’em, Mandelą, Chruszczowem, szachem Iranu, Gandhim… To pierwsze polskie wydanie jego podróżniczej książki o Polsce, autor zmarł w 1968 r.

Jak czytamy na wstępie, zespół redakcyjny, przygotowujący książkę do druku, zdecydował się ją opatrzyć aż 209 przypisami, korygując niektóre zapiski autora czy wyjaśniając sprawy oczywiste dla ówczesnych czytelników, a niekoniecznie – dla dzisiejszych. Trudności przysparzały zwłaszcza zwroty, które w latach 30. XX w. były w sumie neutralne, a dziś kojarzą się wyłącznie negatywnie, tj. getto (w znaczeniu dzielnicy żydowskiej) i rasa (tutaj szczegółowe wyjaśnienia, jak je rozumieć u Newmana, zawarto we wstępie). Cenne są też zdjęcia zrobione przez autora podczas tej wyprawy, kilkunastoma z nich zilustrowano książkę. O tym, jak brytyjski obieżyświat zapatrywał się na niektóre zjawiska, z którymi zetknął się w Polsce, świadczy poniższy fragment.

Miejsce to miało niewątpliwie swoją atmosferę. Zapomniałem o deszczu i dołączyłem do pielgrzymów. Nie był to świąteczny dzień, lecz zwykła poranna msza niedzielna, tak więc na ogromnym terenie pod gołym niebem stało jedynie 30 000 ludzi. Gdybym przyjechał tydzień lub dwa później – ósmego września – byłbym jednym z trzystutysięcznego tłumu. Widok rzeczywiście przypominał Lourdes, modlitwy były długie i żarliwe, wysoko nad nami, na szczycie murów, kapłan we wspaniałych szatach odprawiał mszę. W kulminacyjnym momencie odsłonił obraz cudownej Madonny w głębi czegoś, co przypominało szklaną gablotę. Dwadzieścia dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć osób runęło na ziemię w uwielbieniu, a ja usiłowałem nie rzucać się w oczy. Te symbole niewiele dla mnie znaczą, ale nie lubię ranić czyichś uczuć. W Częstochowie podobnie jak w Lourdes nie liczy się, w co wierzymy, ty czy ja, ważna jest wiara pielgrzymów.
Obraz Madonny nie wyróżnia się pod względem artystycznym. Zgodnie z tradycją namalował go Święty Łukasz. Zawsze sądziłem, że był on raczej lekarzem niż artystą, w każdym razie źle zmieszał farby – co widać zwłaszcza w kolorystyce ciała. Madonna jest śniada jak Hinduska, a złota oprawa służąca za jej strój tylko podkreśla tę karnację. W Polsce znana jest jako „Czarna Madonna”, a jej sława sięga zenitu (…).
Niewiele widziałem z mszy przed olśniewającym ołtarzem, wspaniałych strojów kapłana i ministrantów, słyszałem za to wspaniałe śpiewy ukrytego chóru. Głównie jednak niepokoiłem się o ludzi wokół mnie, przepełniony nietypowym dla mnie współczuciem, a jednocześnie przejęty podziwem dla nich, których wiara znajdowała się na tak odmiennej płaszczyźnie. Dla nich ołtarz był obiektem cudownej piękności, dla mnie niemal karykaturą – żeby zwykły drewniany krzyż zamienić w łunę diamentów! Straszliwy ścisk, odór spoconych ciał, bezustanne jęki bólu – jak można w takich warunkach zachować religijny nastrój? A przecież tam panował, byłem bodaj jedyną osobą, której myśli zaprzątały tak przyziemne sprawy [ s. 135–138].

W niektóre z przygód Newmana w Polsce aż trudno uwierzyć, np. o tym, jak zwerbowano go do występu akrobatycznego we Lwowie podczas obiadu w restauracji czy w informację, że napotkana przez niego w gospodzie rodzina ubogich Hucułów miała książęcą krew. Albo o tym, jak uciekał przed żubrem w Białowieży… Dlatego książkę czytałam z narastającym (sympatycznym!) zdumieniem, a kiedy na końcu autor wyznał, że podczas rowerowych peregrynacji przez polskie bezdroża ani razu nie złapał gumy, musiał tylko wymienić sprężyny w siodełku, doprawdy nie dałam temu wiary… Widocznie George (tak miał na imię rower Newmana) był najlepszym z możliwych rowerów. I świetnym towarzyszem podróży, z którym autor ucinał sobie czasem pogawędki, zwłaszcza że czasem przez kilometry nudnych nizin byli zdani tylko na siebie. Poglądową trasę ich wyprawy można zobaczyć na odautorskim szkicu, zamieszczonym na okładce.

Autor: Bernard Newman
Tytuł: Rowerem przez II RP
Wydawnictwo: Znak
Data: 2021

Opublikowane przez Aleksandra Joanna Małgorzata

Czytanie wyssane z mlekiem matki? Możliwe, i mam jedynie nadzieję, że przeniesie się w genach na kolejne pokolenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: