Wolne konanie [Delirium, Jarosław Dobrowolski]

Debiutancka powieść Jarosława Dobrowolskiego przenosi czytelnika w sielskie Bieszczady. A jednak to, co serwuje w pierwszym tomie z cyklu Krwiopijca pt. Delirium, nie ma nic wspólnego ze spokojem, z jakim są zwykle kojarzone te góry.

Wieś Jagniątkowo leży przy samej granicy, w jej najwyższym punkcie stoi niezamieszkany dom. Mieszkańcy ze zdziwieniem orientują się, że siedziba wcale nie jest tak pusta jak im się wydawało, bo od dawna żyje tam chirurg, Konrad Harkov. Co prawda nigdy nie widzieli go w sklepie ani w kościele, a rachityczny wygląd nowego sąsiada skłania do snucia przypuszczeń i szerzenia plotek. Tymczasem Konrad skrywa pewną tajemnicę – otóż to nie terminalna faza raka skłoniła go do szukania azylu w górach, a alkoholizm nie jest jego problemem. Konrad jest wampirem-wegetarianinem.

Czy już znacie ten wątek a wspomnienia ze Zmierzchu powodują gęsią skórkę? Nic bardziej mylnego. Konrad nie zamierza świecić, słońce może go zabić, potrzebuje krwi, by nie dopadła go prawdziwą śmierć. Jednocześnie ma skrupuły i stara się nie być pasożytem, który żeruje na ludziach. Poluje na zwierzęta, ale to nie jest w stanie zaspokoić jego łaknienia. Ciało ulega degeneracji, nawiedzają go koszmary, brak mu sił, w trakcie odpoczynku dręczą go wspomnienia ofiar i nie potrafi ich oddzielić od własnych.

Od czasów pierwszych wydań Gaimana i Łukjanienki w Polsce jestem wielką wielbicielką urban fantasy i szukam książki, która łączyłaby specyficznego, tragicznego bohatera o cechach pozwalających mu widzenie świata nadprzyrodzonego, narrację budującą mroczny klimat jak z czarno-białych zdjęć, gęstych od magii, oraz wciągającą fabułę. I co prawda to nie Harkov skradł moje serce (on jest raczej dr. Housem Jagniątkowa), to Borys jest dokładnie tym pomocnikiem, na którego liczyłam (zostając przy serialowym porównaniu – Wilsonem, wentylem między chirurgiem a małą społecznością bieszczadzkiej wsi). Jeśli mowa o małych, zamkniętych społecznościach – Jagniątkowo na końcu świata jest kwintesencją zamkniętej społeczności niczym z thrillerów Simona Becketta. Każdy skrywa jakieś tajemnice.

Poprzednia dekada wyeksploatowała motyw wampira szczególnie w kontekście romantycznym, więc można się zastanawiać, czy zostało cokolwiek do dodania w tym temacie. Dobrowolski proponuje powrót do koncepcji wampira-potwora, wąpierza wywodzącego się z mitologii słowiańskiej i wciąż wpisującego się w kanon postaci na równi z leszym, dziwożoną i zmiennokształtnymi postaciami, które – choć starają się wtopić w lokalną społeczność – natura się zawsze o nich upomni.

Delirium stoi narracją a fabułę obserwujemy z perspektywy bohatera. Czytelnik otrzymuje sporą dawkę wiedzy o świecie wraz z porcją kąsliwych, sarkastycznych komentarzy. Dobrowolski ma świetny zmysł obserwacji i umiejętność wstawiania błyskotliwych point. Dlatego powieść poza ludycznym przesłaniem stawia kilka trafnych pytań: o kondycję psychiczną człowieka, o nieuchronność losu czy traktowanie przyrody.

Autor zostawił kilka niedomkniętych wątków jako zachętę do sięgnięcia po drugi tom (z trzech zaplanowanych i uzupełnionych zbiorem opowiadań), który ma się ukazać wiosną – nie mogę się doczekać!

Autor: Jarosław Dobrowolski
Tytuł: Delirium
Wydawnictwo: Planeta Czytelnika
Data: 2022

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: