Powroty [Serial: Gwiezdna eskadra]

W moim wielkim powrocie do lat dziecięctwa (w zasadzie już dość zaawansowanego, ale ciii…) wspiera mnie teraz mąż. Oglądamy razem Space: Above and Beyond. Kto pamięta z Polsatu z lat 90. tego spokojnego ducha 58. Eskadry pod wodzą Jamesa Morrisona, gdy w piekle wojny z pijawami wszyscy giną, a Wild Cards trwają.

I o ile pamiętam, że strasznie bardzo mi się podobał w latach młodości chmurnej i durnej, o tyle teraz mam do niego większy dystans (oprócz Jamesa Morrisona, to się nie zmieniło). Nie potrafię zrozumieć Westa, bo dziewczyna, za którą się ugania po całej galaktyce, nie ma właściwości, charakteru. Rozumiem, że jest postacią epizodyczną, ale oboje Westem chyba brali coś na uspokojenie.

Ach, nieprzemijająca moda na skafandry, w których się jeszcze ktoś zmieści. Te współczesne są nieco bardziej obcisłe, choć w kosmosie ergonomia nie ma aż takiego znaczenia.

Tytuł: Gwiezdna eskadra
W rolach głównych: Morgan Weisser, Kristen Cloke, Rodney Rowland i in.
Rok produkcji: 1995

Trzecia Dora – trzeci niewypał [Zwycięzca bierze wszystko, Aneta Jadowska]

Nie będę się specjalnie rozwodzić nad najnowsza powieścią Anety Jadowskiej Zwycięzca bierze wszystko, ale napisać coś muszę, bo mnie udusi.

Mam niejasne wrażenie, że bohaterka jest alter ego i porte parole a(ł)toreczki. Oczywiście Dora Wilk jest ostatnim sprawiedliwym. Najlepszym wilkiem w stadzie, najmocarniejszym wampirem, zajebistym aniołem, świetnym diabłem, wiedźmą absolutną. Do tego jest zwyczajną chamką kwalifikującą się do terapii przez wzgląd na niedojrzałość emocjonalną i chwiejność charakteru. Ilość jadu, która się z niej wylewa z każdym słowem jest straszna, a ironia (o ile nie jest zabawna) jest bronią ludzi słabych.

Co za szczęście, że mała wiedźma morduje wszystkich płatnych zabójców, których na nią wysyłają wrogowie (gdybym mogła, sama bym się dorzuciła do jakiejś zbiórki), bo heksalogia padłaby w połowie. Ale niestety, nie padnie.

Zastanawiam się, jak można być takim gburem i bufonem. Kiedy oczywistości wypadają z ust bohaterki niby rwący górski potok, mam ochotę sobie ulżyć i rzucić książką za okno. I z jaką niezachwianą pewnością siebie mówi wszystkim, co mają czuć: Luc czuje to, Miron owo, Joshua (WTF! Miron jest ok dla diabła, ale dla anioła Jozue już nie wypada? Amerykańskie lepsze?) insze. Pogódźcie się z tym, wszak wiedźma rzekła.

A jaki biedny język… Żałość okrutna ściska me serce. I odmiana jest a(ł)toreczce nieznana (chwalącej się posiadaniem doktoratu z polonistyki, ale na Toruńskim, może dlatego), księcia upadłych demonów nazywa czule Luciem… Obsługa słownika, mniemam, też za trudna. Korekta mnie smuci. Tak po prostu.

Jezus Maria! Jak czytam te pochlebne opinie, to się zastanawiam, czy recenzent był łaskaw przeczytać coś poza harlekinem. A i z tej kategorii bywają lepsze, bogatsze językowo i bardziej wysublimowane pod względem fabularnym.

Teraz proszę uprzejmie o wyjaśnienie, co jest atrakcyjnego w tępych i zbyt pewnych siebie rudzielcach, ewidentnych pomiotach Bridget Jones, która przynajmniej miała jakieś przyzwoite rozterki, a nie – z kim się przespać, bo wszyscy na mnie lecą (nawet demon Baal, dziadek mojego chłopaka, mój chłopak, jego ciapowaty przyjaciel z kijem w tyłku). Chyba nawet Sookie nie próbowało przelecieć tyle osób, a miała dziewczyna swoiste powodzenie.

Smutek i bieda.

Autor: Aneta Jadowska
TytułZwycięzca bierze wszystko
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: 2013

Iluzja [Film: Iluzja]

Jeśli znudziły Was seriale polityczne i filmy ziejace proceduralem na odległość, a łakniecie weekendowej rozrywki, polecam Iluzję.

Czworo ulicznych magików dostaje niespodziewanie zaproszenie do mieszkania, w którym nikt nie mieszka. Ponieważ każde jest specjalistą z innej dziedziny, świetnie się uzupełniają. Rok później występują w Vegas, pod czujnym okiem mentora, Arthura Tresslera (Michael Caine). Ich popisowym numerem ma być okradzenie banku, co oczywiście udaje się w wielkim stylu. Do ich sprawy zostaje przydzielony twardo stąpający po ziemi Dylan Rhodes (Mark Ruffalo, któremu ciągle patrzy Hulkiem z twarzy).

Ładne obrazki, ładne twarze, kilka dziwnych „plot twistów”, że tak się wyrażę.

Tytuł: Iluzja
Reżysera: Louis Letterrier
W rolach głównych: Jessie Eisenberg, Mark Ruffalo, Melanie Laurent i in.
Rok produkcji: 2013

Jak Limes kino odwiedza [Film: Star Trek. W Ciemność]

Z niejakim opóźnieniem, ale  z wielkim entuzjazmem poszliśmy z mężem do kina na Star Trek. I tylko jedno pytanie mnie nurtuje – dlaczego admirał Marcus wysłał Kirka, wiedząc, że słynie z niewykonywania rozkazów?!

 

TytułStar Trek. W Ciemność
Reżysera: J.J. Abrams
W rolach głównych: Chris Pine, Zachary Quinto, Zoe Saldana i in.
Rok produkcji: 2013

Czy androidy mogą marzyć? [Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?, Philip K. Dick]

O Dicku wszyscy wszystko wiedzą. Blade runnera pewnie też większość oglądała, wszak to kryminał noir i jeszcze science fiction, i jeszcze piękny Harrison. Dick też obejrzał i uznał, że jest na liście Deckarda. Cóż. 

Ale ja nie o tym. Rebis wydał audiobooka, który powstał dzięki radiowej Trójce we współpracy z Audioteką. Audiobook – ktoś pomyśli – znowu lektor czyta monotonnym głosem i zanim dojdzie do końca pierwszego akapitu, będę myślał o tym, co na obiad. 

Nic bardziej mylnego. Otóż ten audiobook to bardziej słuchowisko – tu owca zameczy, tam przeleci Hover, cała plejada aktorów wciela się głosowo w postaci (ba, nawet syntezator mowy IVONA się załapał i mówi w końcówce za sprzedawcę). A wszystko to nagrane metodą dźwięku binauralnego (to metoda nagrywania dźwięku bardziej naturalnie niż w przypadku dolby surround), którą trzeba słuchać koniecznie w słuchawkach.

Myślicie, że kino domowe i 50 głośników daje dźwięk surround, a słuchawki nie? To posłuchajcie darmowego rozdziału, bo ja jestem pod ogromnym wrażeniem naturalności dźwięków! Gdy bohaterowi wypadła puszka i się potoczyła, to się obracałam sprawdzić, czy po lewej za mną się jeszcze nie turla. Dźwięk był tak realistyczny.

Muzyka to osobna para kaloszy – jazz to nie moja bajka, raczej. Ale tu tak bardzo pasował, jest tak przejmujący i ściska gardło i serce. 
Gdy się skończył, byłam po prostu rozczarowana. 

http://audioteka.pl/lowca

Tylko nie wiem, wydaje mi się, że jak kiedyś czytałam, to w innym tłumaczeniu… Może mi się tylko wydaje?

Autor: Philip K. Dick
Tytuł: Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach
Wydawnictwo:  Rebis
Data wydania: 2012

Belladonna [Belladonna, Anne Bishop]

Glorianna Belladonna jest krajobrazczynią – prawdopodobnie najpotężniejszą w Efemerze. Jej przeznaczeniem jest walka ze Zjadaczem Świata, który został uwolniony w poprzedniej części i atakuje kolejne krajobrazy. 

Jak na Zjadacza Świata potwór zachowuje się dość niemrawo, jego orężem jest sianie Mroku w sercach ludzi. Oczywiście prowadzi to do nieprzyjemnych sytuacji (samobójstwa, ostracyzm społeczny itp., bójki a nawet zabójstwa), niemniej jest dość powolne. Nie może też podbić całego świata, co jakiś czas przychodzi Belladonna i przelewa Światło do zarażonych krajobrazów i przywraca w nich równowagę, co złości potwora.

Jednak nie cała Efemera została podzielona na krajobrazy, część jest w jednym kawałku, nazywa się krajem i z niego pochodzą czarodzieje – osoby, które są kraobrazowymi, utrzymują kawałki świata, dbają o nie i nie mają pojęcia o tym, że jest jakieś zagrożenie w postaci czystego zła.

Z takiego kraju pochodzi Michael. Jego siostra ma swój ogródek, jest czarownicą – czyli krajobrazczynią. Tylko o tym nie wie. Michael też jest krajobrazczynią, czy też jak nazwać faceta z taką funkcją – i też o tym nie wiem, że ma moc zmiany świata. Natomiast w snach pojawia mu się piękna kobieta, w której oczywiście się zakochuje. We śnie także słyszy hasło, że nadzieja życia jest w belladonnie, co bierze za hasło ogrodników.

Jest to początek dramatycznego romansu z wojną o przeżycie w tle. Michael nie wie, kim jest. Belladonna mogłaby go nauczyć, ale jej przeznaczeniem jest walka z Pożeraczem Świata, z której nie planuje wrócić. 

Książka jest szalenie przyjemna, czyta się szybko, choć zupełnie nie rozumiem, dlaczego na okładce jest informacja, że jest przesycona erotyzmem… ok, w poprzedniej części było o seksie i nawet dużo, choć trudno i ją nazwać rozerotyzowaną. 50 Shades to to nie jest i nie będzie. O seksie jest wspomniane ze dwa razy z czego raz w kontekście robienia, ale więcej tam słodkości niż erotyzmu. 

Polecam – taka damska lektura (ej, serio, nie podejrzewam, żeby facet jakiś to kijem tknął). I fajny świat.

Autor: Anne Bishop
TytułBelladonna
Wydawnictwo: Initium
Data wydania: 2012