Amerykańska odyseja [Lincoln Highway, Amor Towles]

Jak dla mnie książka niemal idealna – niejednoznaczni bohaterowie, wciągająca akcja, odniesienia kulturowe, zachęcające do ich odszyfrowania.  I detale lat 50. XX-wiecznej Ameryki. Aż się chce wyruszyć śladami Emmeta i Billy’ego, ahoj, przygodo!

Czekałam z dużą ciekawością na tę książkę, ponieważ poprzednia pozycja Amora Towlesa, czyli Dżentelmen w Moskwie, po prostu mnie zachwyciła (zapraszam do zerknięcia na jej recenzję tutaj: https://zdrugiejstrony.blog/2020/11/09/bohater-naszych-czasow-dzentelmen-w-moskwie-a-towles/). Nieco mniej zachwytu wywołał u mnie jego debiut, zatytułowany Dobre wychowanie, ale pewnie dlatego, że korekta była nienachalna. Do rzeczy jednak – a rzecz dzieje się w latach 50. XX w. w Ameryce Północnej. Czym jest tytułowa Lincoln Highway, za moment się wyjaśni, najpierw jednak bohaterowie. To przede wszystkim Emmet i jego brat Billy Watsonowie, ich sąsiadka Sally, potem koledzy Emmeta Duchess i Woolly – oraz Ulisses, czarnoskóry żołnierz europejskich frontów II wojny. Emmet właśnie skończył 18 lat i opuszcza poprawczak w Salinie, w którym spędził nieco czasu z powodu pewnego błędu młodości. W domu z utęsknieniem czeka na niego 8-letni Billy, tym bardziej że ich ojciec niedawno zmarł, pozostawiwszy im farmę z długami, a mama opuściła rodzinę, gdy Billy był niemowlęciem. Na szczęście podczas nieobecności brata znalazł opiekę u troskliwej Sally z sąsiedniej farmy.

Emmet chce zacząć życie od nowa, zadłużoną farmę bowiem przejmuje bank, a młodym Watsonom ostał się jeno błękitny studebaker Emmeta i tyle, co można spakować w jedną walizkę. Starszy z braci planuje ruszać do Teksasu, ale okazuje się, że młodszy w rzeczach ojca znalazł kilka pocztówek od matki, które wysyłała do chłopców tuż po opuszczeniu domu. Billy wnioskuje z nich, że mama jest w Kalifornii i tam też powinni jej szukać. A doprowadzi ich tam właśnie tytułowa Lincoln Highway – i najlepiej, by dotarli do San Francisco na 4 lipca, ponieważ mama uwielbiała pokazy fajerwerków z okazji Święta Niepodległości, więc łatwo będzie ją wtedy odszukać.

(…) Emmet zobaczył, że to mapa drogowa Stanów Zjednoczonych ze stacji benzynowej Phillips 66. Jej środek przecinała trasa, którą Billy zaznaczył czarnym atramentem. W zachodniej połowie kraju zakreślił nazwy dziewięciu miast leżących wzdłuż tej drogi.
– To autostrada Lincolna – wyjaśnił Billy, wskazując długą czarną linię. – Zbudowano ją w tysiąc dziewięćset dwunastym roku, nazwano na cześć Abrahama Lincolna, i była to pierwsza droga łącząca oba końce Ameryki.
Zaczynając od wybrzeża Atlantyku, Billy przesuwał koniuszkiem palca wzdłuż autostrady.
– Bierze początek na Times Square w Nowym Jorku, a kończy się pięć tysięcy czterysta pięćdziesiąt kilometrów dalej, w parku Lincolna w San Francisco. Poza tym prowadzi przez Central City, zaledwie czterdzieści kilometrów od naszego domu.
Billy zrobił przerwę, by przesunąć palec od Central City do czarnej gwiazdki, za pomocą której zaznaczył na mapie ich dom.(…) wziął pocztówki, odwrócił je i zaczął układać na dolnej połowie mapy, przesuwając się ku zachodowi i umieszczając każdą kartkę pod odpowiadającym jej miastem. (…) Aż do ostatniej pocztówki, na której widniał olbrzymi klasycystyczny budynek górujący nad fontanną w parku w San Francisco. [s. 31–32]  

Zatem nic prostszego, jak ruszyć w drogę, nieprawdaż? I tutaj, niczym diabełek z pudełka, na farmie Watsonów zjawiają się Duchess i Woolly, towarzysze Emmeta z Saliny, z całkiem odmiennym planem. Pierwszy chce odnaleźć ojca w Nowym Jorku, by wyrównać z nim po latach rachunki, a drugi, potomek zamożnej i znakomitej rodziny z Manhattanu, planuje przejąć należny mu spadek po pradziadku. Perypetii zatem zacznie się co niemiara, zwrotów akcji i przygód również. Warto zwrócić uwagę, kto i jak opowiada czytelniczkom i czytelnikom te wydarzenia. Wśród mnogości bohaterów narracja pierwszoosobowa przysługuje Sally (jedynej kobiecie w tej powieści, dopuszczonej w znaczący sposób do głosu) i Duchessowi, zapewne jako spiritus movens wielu perypetii. Pozostali bohaterowie opowiadani są przez narratora raczej wszechwiedzącego. Różnice charakterologiczne i pochodzenie bohaterów zapewnią oczywiście sporo nieporozumień między nimi, ale szczęśliwie dane jest nam poznać ich punkty widzenia i przeszłość, by samemu wyrobić sobie zdanie co do motywacji ich poczynań.

Kilka słów jeszcze o pewnej książce, z którą nie rozstaje się Billy. To Kompendium bohaterów, podróżników i innych nieustraszonych poszukiwaczy przygód autorstwa profesora Abacusa Abernathe’ego. Chłopiec czyta ją niemal bez przerwy, a gdy w swej podróży spotka czarnoskórego żołnierza frontów II wojny o imieniu Ulisses, oczywiście nie omieszka mu opowiedzieć historii jego imiennika. Z detalami. Kilka razy. W ogóle Lincoln Highway to książka o książkach, odwołań do amerykańskiej literatury drogi tam sporo, jak również do rozmaitych schematów fabularnych (czterech młodych bohaterów jak czterej muszkieterowie, podróż jako Bildungsroman i tym podobne). I ten język snucia opowieści przez Towlesa, który tak mnie zachwycił w Dżentelmenie w Moskwie – ta książka, podobnie jak i poprzednia, aż się prosi o sfilmowanie (czytając ją, pewnie nie ja jedna miałam w głowie gotowe sceny filmowe). Niemal 500 stron wartko umyka w lekturze, po skończeniu której pozostaje westchnąć: autorze drogi, pisz kontynuację jak najszybciej! Albo w ogóle pisz…

Autor: Amor Towles
Tytuł: Lincoln Highway
Tłumaczenie: Anna Gralak
Wydawnictwo: Znak
Data: 2022

Opublikowane przez Aleksandra Joanna Małgorzata

Czytanie wyssane z mlekiem matki? Możliwe, i mam jedynie nadzieję, że przeniesie się w genach na kolejne pokolenie.

Dodaj komentarz