Podróż po „Ziemiach Odzyskanych” [Odrzania, Zbigniew Rokita]

Kolejny reportaż laureata nagrody Nike 2021, tym razem po zachodnich i północnych krańcach Polski. I od razu zastrzeżenie co do ich utartej nazwy: powinna ona brzmieć raczej Ziemie Wyzyskane lub Uzyskane.

Już na samym początku swojej opowieści o tych terenach autor zaznacza, że „Ziemie Odzyskane” powinny być wzięte w cudzysłów – to termin propagandowy, spopularyzowany po II wojnie. Lepsze, jego zdaniem, byłoby określenie „Ziemie Wyzyskane” czy „Uzyskane”. Chociaż Rokita urodził się w Gliwicach, to przez lata przemierzał owe ziemie i wprost się w nich zakochał. Nadał im swojską nazwę Odrzanii – jego reporterska książka jest zapisem podróży po tej krainie, w której udowadnia, że ona rzeczywiście istnieje.

To fascynująco opowiedziana powojenna historia Polski, zawierająca rozmowy z mieszkańcami odwiedzanych regionów oraz poszukiwania przez autora śladów przeszłości (głównie niemieckiej) i rozważania, na ile to wszystko wpływa na dzisiejsze losy mieszkających tam ludzi. Bo wciąż wpływa, nie ma co do tego złudzeń. A jednocześnie to swego rodzaju pieśń uwielbienia autora dla Odrzanii właśnie. 

Byłem na kazachskim stepie, perskiej pustyni, włóczyłem się po zaułkach Jerozolimy, irackich bazarach, kucałem z ukraińskimi żołnierzami w okopach Donbasu, płynąłem między górami Arktyki, raz spotkałem Boga w Etiopii, piłem wódkę w Moskwie i rum na Kubie, w Kairze byłem na rewolucji, a w Londynie na zmywaku, widziałem te wszystkie Paryże i Stambuły i dlatego wiem, że wszystko tamto jest większe, wspanialsze, piękniejsze, ale piękniejsze pięknem oczywistym, pięknem pornograficznym, którego nie trzeba szukać, a które narzuca się samo. Tymczasem moja odrzańska kraina, moje Brzegi, Gorzowy, Słubice, to piękno wysmakowane, erotyczne, na którego dostrzeżenie musiałem sobie zasłużyć latami wpatrywania się w nie. Odrzania zbudowana jest według stylu znanego światowym marszandom jako historyzujący rozpiździel, architektura fusion wśród zabudów świata. (…) Nigdzie w Polsce nie ma tak wielkiego kontrastu między nowszym i starszym, nigdzie przestrzeń nie ma mi sobą tyle historii do opowiedzenia, nie jest tak rozedrgana, soczysta, suta, treściwa, nigdzie bez przerwy nie puszcza do mnie oka. Nigdzie historia miejsca nie jest tak ściśle zespolona z architekturą (…) [s. 121–122].

Bardzo mi się podobają reportaże Rokity, i te książkowe, i te krótsze, pisane w „Tygodniku Powszechnym” (polecam zwłaszcza o Łukaszu Podolskim i jego powrocie do Polski). I to nie tylko dlatego przypadły mi one do gustu, że mój osobisty szwagier jest gliwickim krajanem Rokity. Język, jakim autor opisuje swoją krainę rodzinną, jest na zupełnie innym biegunie niż ten innego cenionego przeze mnie Ślązaka-literata Szczepana Twardocha. U Rokity na każdej niemal stronie czuć prawdziwą miłość do śląskości, śląszczyzny, godki i wszystkiego tego, co się z nimi wiąże. Reporterski dystans nie zawsze jest zachowany, ale to nie przeszkadza całkiem zanurzyć się w Odrzanii.

Autor: Zbigniew Rokita
Tytuł: Odrzania
Wydawnictwo: Znak
Data: 2023

Opublikowane przez Aleksandra Joanna Małgorzata

Czytanie wyssane z mlekiem matki? Możliwe, i mam jedynie nadzieję, że przeniesie się w genach na kolejne pokolenie.

Dodaj komentarz