Nie tylko o babciach [Chłopki. Opowieść o naszych babkach, Joanna Kuciel-Frydryszak]

Podobno mamy właśnie czwartą falę chłopomanii w kulturze polskiej, po romantycznych zachwytach gminem, młodopolskich weselach z chłopkami oraz peerelowskiej nostalgii za wsią utraconą. Być może. Jednak ta książka jest pierwszą monografią poświęconą wyłącznie wiejskim kobietom XIX i XX wieku.

Chłopki mają już kilkanaście dodruków, w pół roku sprzedano 250 tys. egzemplarzy i nie zdziwię się, jeśli posypią się nagrody dla autorki. Joanna Kuciel-Frydryszak, dziennikarka, autorka biografii Słonimskiego i Iłłakowiczówny, przed opowieścią o naszych babkach napisała o służących do wszystkiego, czego echa mamy w Chłopkach właśnie. Tu też są rozdziały poświęcone nastolatkom posyłanym na służbę do dworu czy uciekającym do miasta w przekonaniu, że tam im będzie lepiej niż w przeludnionej ojcowej chacie, a może przynajmniej lżej. Ale to niestety złudne marzenia. Już na samym początku uświadamiamy sobie, jak los kobiet na wsi nic nie znaczył – co widać choćby po pobieżnej wycenie ubrań męskich i kobiecych (wiadomo, kobiece i tańsze, i uboższe). Bo, z jednej strony, na kobiecych barkach opiera się właściwie całe gospodarstwo, a z drugiej, córki są po prostu zbędne – bo trzeba wyposażyć, znaleźć dobrą partię do zamążpójścia… Same kłopoty z tymi babami.

Mocno poruszają kolejne relacje o losach wiejskich kobiet – od narodzin, poprzez życie pełne trudów i znojów, liczne nad miarę porody, brak opieki lekarskiej, wykształcenia, bo przecież na co babie czytać i pisać? Niewiele z nich ma odwagę, by postawić się zwłaszcza ojcu i przedłużyć naukę, nie zostać sprzedaną za morgi, wywalczyć sobie prawo do niewychodzenia za mąż (albo samodzielnego wyboru męża) – lub odważyć się wziąć swój los we własne ręce i wyemigrować. Chociaż nikt oczywiście nie zagwarantuje, że na obczyźnie będzie lepiej niż w ojczyźnie. Perypetiom emigrantek też poświęcono sporo miejsca: i tym, które wybrały się do krajów, zdawałoby się cywilizowanej, Europy, i ty, które dotarły aż za ocean. O ich losach opowiadają m.in. ich córki, wnuczki, i prawnuczki, które o szczegółowych dziejach swoich antenatek dowiadują się czasem dopiero po ich śmierci.

Mój podziw wzbudza dokumentacja, jakiej dokonała autorka, opisując swoje bohaterki, dotarła do wielu źródeł i świadkiń. Warto zwrócić też uwagę na postać kobiety z koromysłem na okładce – jej losy też poznajemy dzięki książce, nie jest to postać anonimowa. Sporo uwagi autorka poświęca ruchom ludowym, m.in. skupionemu wokół czasopisma „Wici” Związkowi Młodzieży Wiejskiej RP oraz uniwersytetom ludowym. Dla mnie to były nowe i bardzo interesujące historie, zwłaszcza że jedna z opowieści prowadziła do losów Wiktorii Niemczak, uczestniczki kursów Uniwersytetu Ludowego w Gaci w pow. przeworskim – późniejszej żony Józefa Ulmy. A jak wiadomo, cała dziewięcioosobowa rodzina Ulmów została beatyfikowana w Markowej we wrześniu 2023 r.

Chłopki. Opowieść o naszych babkach skłania nie tylko do zadumy nad losami opisywanych przez autorkę kobiet, ale przede wszystkim do refleksji nad dziejami własnych rodzin. Wydaje mi się, że przywracanie pamięci o naszych osobistych przodkiniach wyjdzie na dobre nie tylko nam samym, ale przede wszystkim kolejnym pokoleniom.

Autor: Joanna Kuciel-Frydryszak
Tytuł: Chłopki. Opowieść o naszych babkach
Wydawnictwo: Marginesy
Data: 2023

Opublikowane przez Aleksandra Joanna Małgorzata

Czytanie wyssane z mlekiem matki? Możliwe, i mam jedynie nadzieję, że przeniesie się w genach na kolejne pokolenie.

Dodaj komentarz