Seks i flaki, czyli powieść dla młodzieży [Nibynoc, Jay Kristoff]


Jak to możliwe, że powieść ma niesamowicie długą i zniechęcającą ekspozycję oraz wysoki próg wejścia jednocześnie? Też nie wiem, ale spróbuję to przeanalizować.


Przede wszystkim Nibynoc dzieje się w niezwykle ciekawym i przemyślanym świecie oświetlanym przez trzy słońca, gdzie zmrok zapada niezmiernie rzadko i jest powodem do świętowania. Jednocześnie ów świat jest wzorowany na renesansowej Wenecji – wyczekiwany arcymrok jest karnawałem a ten wiąże się ze świętowaniem krwi, mordami, rzeziami zwierząt…

W tym świecie mieszka Mia, która w wieku dziesięciu lat, wskutek politycznych knowań, została pozbawiona rodziny, a sama trafiła pod opiekę shahiida Czerwonego Kościoła, pod którego okiem ćwiczyła, by wywrzeć zemstę na ludziach odpowiedzialnych za śmierć ojca i wtrącenie matki z maleńkim bratem do więzienia.
Po sześciu latach nauk udała się do Czerwonego Kościoła – instytucji, która szkoli płatnych zabójców, ochronę dla możnowładców.

Początek – opis świata i wydarzeń przed akademią są niezmiernie chaotyczne, plany czasów się niezgrabnie nakładają, trudno ocenić, kiedy mamy do czynienia ze wspomnieniami, a kiedy z główną linią fabularną, autor dodaje mnóstwo przypisów, które mają chyba być dowcipnymi wtrętami. I ten wstęp zajmuje tyle miejsca, aż straciłam nadzieję na rozwój fabuły.

Gdy jednak bohaterka dociera do tej szkoły, widać że autor nabiera wigoru, ma pomysł na wszystkie postaci, wątki się splatają i choć bohaterka staje się od razu omnipotentna, to na tle swoich kolegów wypada przeciętnie, gdyż wszyscy zabójcy (zwani tam przyszłymi zabójcami, ale przecież musieli dostarczyć dowód, że już kogoś zamordowali, aby się do szkoły dostać) są świetnie wyszkoleni do wykonywania nowego zawodu, a szkoła w zasadzie jest związkiem zawodowym, szlifującym nabyte wcześniej umiejętności.

Postacie są naprawdę solidnie zarysowane, każda ma ciekawą przeszłość, każda ma mroczną tajemnicę i do samego końca nie wiedziałam, kto stoi za zabójstwami w akademii, co dobrze świadczy o konstrukcji samej zagadki kryminalnej.

Z drugiej strony – po raz kolejny mam do czynienia z powieścią, która wciska naturalistyczne opisy seksu i gore do książki młodzieżowej, której bohaterka ma szesnaście lat i nie jestem w stanie zrozumieć po co. Ani opis wypadających flaków, ani stosunków płciowych nie poprawiają treści, czynią ją jedynie bardziej kontrowersyjną. I zdaję sobie sprawę z tego, że brzmię jak przedpotopowa ciotka, za której czasów czasy się nie zmieniały a teraz to nie ma czasów… I widzę przemiany w romansach – jakoś się z nimi godzę, ale w literaturze młodzieżowej?

Niemniej – Nibynoc jest całkiem godna polecenia, a czytanie jej latem to doświadczenie z poziomu meta.

Autor: Jay Kristoff
Tytuł:
Nibynoc
Tłumaczenie:
Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo:
Mag
Data:
2017

Jedna odpowiedź na “Seks i flaki, czyli powieść dla młodzieży [Nibynoc, Jay Kristoff]

Dodaj odpowiedź do Asia z mTower Anuluj pisanie odpowiedzi