Do powieści Emily Henry nie trzeba mnie specjalnie przekonywać – dają mi dokładnie to, czego oczekuję od wakacyjnych romansów. A ponadto Book lovers porusza tematykę wydawniczą!

Pierwszy raz Nora spotyka Charliego w Nowym Jorku na spotkaniu służbowym, na którym oboje widzą, że nie dojdzie do żadnej współpracy. Ona jest agentką bardzo dobrej powieściopisarki, on brutalnie odmawia redagowania najnowszej powieści. Charlie nie wie, że pięć minut przed spotkaniem Nora została rzucona przez telefon przez chłopaka, który – jak w komedii romantycznej – postanowił osiąść na prowincji w towarzystwie kobiety, którą poznał kilka dni wcześniej. I że Nora czuje się jak negatywna bohaterka we własnej opowieści. Gdy się spotykają dwa lata później, życie Charliego właśnie się całkowicie zmieniło – osiadł na prowincji, choć wcale tego nie chciał.
Jednak ta powieść ma dla mnie zasadniczą wadę, o której muszę wspomnieć, ponieważ chodzi o niedomknięty wątek – i jest to niedopatrzenie z mojego punktu widzenia niedopuszczalne. Chodzi o powieść, którą bohaterowie razem redagują i Nora odnosi wrażenie, że jest to powieść o niej. Uważam, że to fantastyczny haczyk, na który się złapałam, ale brakuje mi wyjaśnienia, skąd pomysł (bardzo by mnie satysfakcjonowało, gdyby rozmawiała z Charliem i na przykład chciała dać Norze happy end na papierze). Ale z nieznanej przyczyny autorka porzuca wątek Nory i jej domniemanego występowania w powieści… Tak się nie robi.
Tym, co doceniam w powieściach Henry to przedstawienie motywacji obu stron w nieco bardziej pogłębiony sposób, niż zwykło się przyjmować w powieściach z kręgu literatury kobiecej. Do tego tchną takim ciepłem i łagodnością wobec własnych bohaterów, że miałabym ochotę wskoczyć do środka fabuły, żeby doświadczyć właśnie takiego traktowania.
Autor: Emily Henry
Tytuł: Book lovers
Tłumaczenie: Agnieszka Patrycja Wyszogrodzka-Gaik
Wydawnictwo: Wydawawnictwo Kobiece
Data: 2023