Na tropie nazistowskiego złota i rosyjskiego prezydenta [Argylle, Elly Conway]

Argylle stał się znany dzięki błyskawicznej ekranizacji z Henrym Cavillem w roli głównej. Ale i dzięki soczystej ploteczce o tajemniczej autorce-debiutantce. Początkowo uważano, że to pseudonim, pod którym ukryła się Taylor Swift, podobno jednak okazał się konglomeratem, w skład którego wchodzi co najmniej jedno gorące nazwisko – Terry’ego Hayesa, autora Pielgrzyma. W tej perspektywie błyskawiczna ekranizacja z topowym nazwiskiem w roli głównej nawet nie dziwi.

Tymczasem sama powieść to typowy akcyjniak, którego bohater ratuje w dżungli agentów DEA, czym zwraca na siebie uwagę innej agencji – CIA. W ten sposób staje się wschodzącą gwiazdą tajnych służb i zostaje przydzielony do sprawy rosyjskiego oligarchy, który trzęsie światem ale chciałbym jeszcze trochę bardziej…

Pojawiają się gorące tematy: złoty pociąg, bursztynowa komnata, szpiedzy – trochę się czułam, jakbym czytała Pana Samochodzika od nowa, tylko nie nazywa się Tomasz N.N., lecz Aubrey Argylle i jest synem przemytników marihuany, którzy zginęli w niewyjaśnionych okolicznościach w dżungli południowej Azji. I Aubrey zostaje drugim Jamesem Bondem, ścigającym się z kandydatem na prezydenta Rosji – bo to zawsze musi być imperium kontra szpion.

Fabuła pędzi, biedni agenci nie mają czasu oddechu złapać pomiędzy kradzieżą bransoletki a przeszukaniem francuskiego zamku, Fiedorow – amerykanin radzieckiego pochodzenia dyszy im w kark, czytelnikowi nie zostaje dużo czasu na odkrycie, jakimi grubymi nićmi jest szyta ta intryga od samego początku – kto by jeździł po rubieżach Rosji w poszukiwaniu głosów, wierząc głęboko w skrywaną tam demokrację? I nawet rozumiem, że Polacy w tej powieści nie są najostrzejszymi ołówkami, ale raczej by zauważyli naruszenie przestrzeni powietrznej i wielką akcję szpiegowską kradzieży dóbr nazistowskich w Tatrach/Górach Sowich (w sumie góry to góry, nie ma co drążyć). O motywacjach podwójnego szpiega nawet chyba nie warto się za dużo rozpisywać – stoi w rozkroku pomiędzy lojalnością a miłością, bez najmniejszej szansy, że gdy plan rosyjskiego oligarchy zostanie zrealizowany, on sam dotrzyma obietnicy… No i wisienka na torcie – członek drużyny kreowany na arcyszpiega, były członek SEALS, który zachowuje się jak sportowy stypendysta  na stanowym uniwersytecie.

Mam wrażenie, że książka nie była pisana serio, tylko przypadkiem taka wyszła, w związku z czym traci przy konfrontacji z prawdopodobieństwem. Niemniej zachęcająco pokazuje samą odmianę gatunkową thrillera szpiegowskiego, a stamtąd prosta droga do Kulawych koni a potem dwóch wybitnych serii Severskiego (że tak tylko te współczesne wspomnę). I gdyby to była powieść debiutantki, to faktycznie czekałabym na rozwój o śledziła, czy w kolejnych książkach robi lepszy research, ale jeśli w tej książce maczał palce Heyes, to jestem nieco rozczarowana.

Autor: Elly Conway
Tytuł: Argylle
Tłumaczenie: Michał Strąkow, Xenia Wiśniewska
Wydawnictwo: Insignis
Data: 2024

Dodaj komentarz