Dawno temu uznałam, że Jadowska pisze poniżej moich oczekiwań i stanowczo powiedziałam sayonara jej twórczości, ale coś mnie podkusiło, żeby sięgnąć po audiobooka i w tej wersji jej najnowsza powieść okazała się dużo bardziej strawna. Być może to Jadowska się rozwinęła, być może to głos Filipa Kosiora.

Katia pojawiła się epizodycznie w heksalogii i wydała się tam po prostu sympatyczna. I taka została – nekromantka dorabiająca po godzinach rzeźbieniem. Albo odwrotnie, bo to w sumie w godzinach nocnych i nieprzyzwoitych zakłada pieczęcie na groby i interweniuje w przypadkach pojawienia się ożywieńcow, ghuli i innych aberracji związanych z martwą magią. Niespodziewanie zwraca się do Katii o pomoc matka, której córka zmarła, ale jej ciała nie ma w grobie. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że grób nie został naruszony, ale Matka Ziemia potwierdza, że zwłoki dziewczynek znikają od jakiegoś czasu.
Śledztwo nabiera rozpędu i rozmachu, zatacza szerokie kręgi i robi się sprawą polityczną. Bohaterka zostaje postawiona w sytuacji, w której powinna się zaangażować społecznie i stanąć przeciwko upostaciowionemu złu. I choć z jednej strony nie brakuje jej odwagi, to społecznie bywa trochę niezgrabna. I to są momenty, w których właśnie postać bohaterki bywa niespójna. Niemniej jest dużo sympatyczniejsza i strawna od Dory, która po prostu nie dawała się lubić przez cechy merysujstwa, wszechwiedzy i absolutnej doskonałości.
I choć nie uważam Cmentarnego love story za szczyt literackiego wyrafinowania, to po prostu może być, co i tak mile mnie zaskoczyło po latach.
Autor: Aneta Jadowska
Tytuł: Katia. Cmentarne love story
Wydawnictwo: SQN
Data: 2023