Zbiór opowiadań Stara Słaboniowa i Spiekładuchy stanowi luźny wybór historii, które łączy postać bohaterki, wiejskiej wiedźmy. Jedynym jej marzeniem jest, żeby żyć sobie spokojnie, ale nadprzyrodzone sprawy nie zapominają o swojej posłance łatwo.

Zmrużyła oczy otoczona gęstą siatką zmarszczek rozbiegających się promieniście w kierunku skroni i policzków i potoczyła bystrym spojrzeniem po rodzinnej wiosce – Capówce. Słaboniowa była krzepką staruszką lat około siedemdziesięciu, choć mocno już zgarbioną i pozbawioną kilku zębów. W śniadej jej twarzy, przez długie lata smaganej wschodnimi suchowiejami i przypiekanej promieniami słońca, jaśniały jak dwie grudki lodu przenikliwe oczy barwy jesiennego nieba. Mówili we wsi, że wzrok Słaboniowa miała jak na swoje lata nadzwyczajny i ku niezadowoleniu okolicznych mieszkańców nie raz docierał on tam, gdzie sięgać nie powinien (s. 8-9).
Historia zaczyna się u schyłku komunizmu, gdy wieś nawiedza diabeł prawdziwy i prześladuje ciężarną Anetkę, chrześnicę Słaboniowej, ale wygląda na to, że historia bohaterki z mocami nadprzyrodzonymi sięga dużo wcześniej, gdy była jeszcze młodą dziewczyną. Autorka precyzyjnie odmierza informacje, które chce przekazać czytelnikowi i pięknie przeplata dzieje staruszki i współczesne opowieści. Słaboniowa, jak wytrawny detektyw, jest w stanie bezbłędnie wywęszyć ingerencję sił nieczystych w wioskowych plotkach. I niczym superbohaterka w wełnianej chuście zamiast peleryny – szybko zabiera się do działania
Same opowiadania, choć ich tematyka niejednokrotnie jest trudna (fanatyzm religijny, ciąża pozamałżeńska na wsi, trudy rodzicielstwa, małżeństwa rozdzielone z powodów ekonomicznych), jest podana z dozą łagodności, subtelności i ironicznego dystansu. Lecz to, na co warto zwrócić szczególną uwagę, jest język! Stylizacja na wiejską gwarę buduje obraz wsi od lat 80. poprzez transformację, narodziny demokracji, nowoczesność i ponowoczesność. I zupełnie nie przeszkadza to starym demonom wypowiadać wojen nowym demonom (telewizji, internetowi, pieniądzom i innym). I wszystko to podlane stylizowaną gwarą wsi – mnie kupiło!
Polecam, szczególnie że opowiadania można czytać osobno, a sama historia pokazuje, że utrata wiary wychodząca z każdej strony, wcale nie powoduje, że stare strachy zniknęły. Wręcz przeciwnie, teraz należy się bać bardziej i wielokrotnie większej liczby potworów!
Autor: Joanna Łańcucka
Tytuł: Stara Słaboniowa i Spiekładuchy
Wydawnictwo: Oficynka
Data: 2013